Dziś rozpoczęliśmy cykl wakacyjnych wypraw. W ramach projektu zaplanowaliśmy rodzinne zdobywanie szczytów górskich. Zaczęliśmy od niewysokiego szczytu jakim jest Stóg Izerski (1107 m n.p.m.), jednego z najwyższych szczytów Gór Izerskich, położonego na zachodnim krańcu Wysokiego Grzbietu, w pobliżu granicy polsko-czeskiej. Wybraliśmy zielony szlak prowadzący od strony Czerniawy Zdrój do skrzyżowania ze szlakiem czerwonym prowadzącym ze Świeradowa i dalej prowadzący aż do samego schroniska.
Szlak ten, to dojazdowa droga asfaltowa. Początkowo wydaje się bardzo łatwy, nawet powiedziałabym prowadzący jakby w dół, ale od małego mostku, niedaleko leśniczówki, droga ostro pnie się w górę. Momentami bardzo stroma i trudna do podejścia dla małych stópek. Filip dzielnie znosił trudy wycieczki, choć w pewnym momencie już myślałam, że będziemy musieli zawrócić. Po dotarciu do dużego zakrętu na trasie i pojawienia się kilku rowerzystów sytuacja się odmieniła. Filip jakby nabrał nowych sił i dzielnie pokonywał dalszą część szlaku. Swoją drogą, ci cykliści wzbudzili we mnie niesamowity podziw.
Po dwu i półgodzinnym marszu dotarliśmy na szczyt. To było niesamowite przeżycie. Radości i okrzykom zwycięstwa nie było końca :) A oto fotorelacja z dzisiejszego dnia.
 |
| Filip nieufny - wiedział co się święci ;-) |
 |
| Pomocne kijaszki |
 |
| Mały kryzys |
 |
| Kierunek wyprawy |
 |
| Nie dość, że chłopak ma pod górę, to jeszcze mu mucha usiadła |
 |
| Asz, te durne muchy |
 |
| Ja już nie mogę... :( |
 |
| Zuch dziewczynka :) |
 |
| Młody fotograf |
 |
| Współtowarzysz w niedoli |
 |
| "Ja też będę fotografem!" |
 |
| Ale bosssko |
 |
| Mama dumna ze swego synka :) |
 |
| Filip wystraszony... |
 |
| ...ale po chwili już było ok |
 |
| Koniec wyprawy, dobrze, że się jeszcze uśmiechali |